Blog Ewy Bartosiewicz

Miesiąc: wrzesień 2026

Kopalnia nadziei (Magnifica Humanitas cz. 7)

Niedawno po raz pierwszy w życiu zeszłam do kopalni soli w Wieliczce. Bardzo się z tego cieszę, bo nadrobiłam w końcu jeden z obowiązkowych punktów zagranicznych wycieczek, który już od bardzo dawna chciałam zobaczyć. Zdecydowanie się nie zawiodłam! Solne rzeźby i przepastne podziemne sale zrobiły na mnie ogromne wrażenie, a nie mniejsze informacja o tym, że ta polska kopalnia znalazła się wśród pierwszych dwunastu obiektów na świecie wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1978 roku.   

Jednym z bardziej poruszających obiektów w kopalni były tablice z modlitwami, które górnicy odmawiali przed zjazdem do podziemi oraz po zakończonym dniu pracy. Szczególnie uderzająca była dla mnie ta pierwsza: „Gdy z ciemnych otchłani powoła Bóg nas i w jasne ulecim przeźrocze, a bracia górnicy w niebiosach u bram z okrzykiem nas przyjmą, szczęść Boże, szczęść nam”. Kiedy uświadomiłam sobie, że ktoś codziennie idąc do pracy brał pod uwagę, że już nigdy nie wróci do domu, miałam jedno skojarzenie: z żołnierzem idącym na wojnę. Różnica jest jednak znacząca. Górnik idzie wydobywać cenny minerał potrzebny do życia (w czasach kiedy sól była używana np. do konserwacji żywności), a żołnierz idzie nie tylko ryzykować swoim życiem, ale też licząc się z tym, że będzie musiał je komuś odebrać. Nawet jeśli robi to w celu obrony swojej ojczyzny, zostaje zmuszony do tego przez czyjąś chciwość, żądzę władzy i pychę, a nie dla dobra ludzkości.

Właśnie tragedii wojny papież Leon XIV poświęca V rozdział encykliki Magnifica Humanitas. Zauważa on, że „ludzkość stacza się w brutalną kulturę potęgi, w której pokój nie jawi się już jako zadanie do wykonania, lecz jako niepewna przerwa między konfliktami.” (MH 192) „Budowanie świata pozostającego w permanentnym stanie wojny jest złem i trzeba to nazwać po imieniu.” (MH 210)  Tym bardziej, że szczególnie dzisiaj możliwości wojenne przekraczają coraz to nowe granice. „Sztuczna inteligencja może wzmacniać obronę i ochronę ludności cywilnej, ale może także obniżać próg użycia siły, zaciemniać odpowiedzialność i podsycać kulturę, w której nieprzyjaciel zostaje sprowadzony do danych, a ofiara do ubocznych strat. (MH 183)

Tragedią nie są tylko konflikty zbrojne między narodami, ale też nasze małe lokalne wojenki, w których może bezpośrednio nikt nie traci życia, ale w których życie może uchodzić z nas powolutku, prawie niezauważalnie. Czy nie brzmi znajomo taka diagnoza: „Powraca pokusa budowania tożsamości zbiorowej w opozycji do wroga, podsycając narracje, w których każdy przedstawia siebie jako ofiarę uprawnioną do odwetu.”? (MH 202) „Odmienność drugiego coraz częściej bywa postrzegana jako zagrożenie, podsycając pragnienie posiadania, chęć dominacji, ambicje hegemoniczne, nadużycia władzy i lęk przed różnicą, a zarazem przygotowując grunt, na którym nowe konflikty mogą dojrzewać niemal niezauważalnie” (MH 206)

Patrząc na to, co dzieje się na świecie, nie trudno popaść w pesymizm. Doskonale dostrzega to Leon, pisząc, że „w tym miejscu pojawia się subtelna pokusa: myślenie, że problemy są zbyt wielkie, a my zbyt mali, i że wobec tego nasze wybory niczego nie zmieniają. Jest to elegancka forma kapitulacji, często ukrywająca się pod maską realizmu.” (MH 212) Papież nie chce pozwolić na tę kapitulację. Wzywa nas wszystkich do patrzenie w przyszłość z nadzieją godną Dobrej Nowiny. W końcu, jak mawiał ks. Tischner, „odkąd Chrystus zmartwychwstał, żaden optymizm w Kościele nie jest przesadzony.” Nie jest zatem przesadzona wizja, w której wojna nie jest domyślnym nieuniknionym stanem, a my zmuszeni jesteśmy żeby trwać w lęku i patrzeć na stopniową zagładę świata. „Dzisiaj trzeba nam z nową mocą podjąć tę wizję: cywilizacja miłości nie jest naiwną utopią, lecz wymagającym projektem. Polega ona na przekładaniu miłosierdzia na struktury sprawiedliwości, na nadawaniu braterstwu kształtu instytucjonalnego oraz na uznaniu drugiego – czy to osoby, czy narodu – za niezbędnego sojusznika w budowaniu dobra wspólnego.” (MH 186) To my możemy być tym światłem, które pomaga innym przezwyciężyć lęk i odzyskać siły do działania. Przecież „nawet w najciemniejszych nocach Pan wzbudza mężczyzn i kobiety zdolnych do tego, by nie ulegać rezygnacji i wytrwale trwać przy dobru: są to osoby, które chronią słabych i otwierają bramy pojednania.” (MH 211)

To wszystko jednak nie zadzieje się przez jedną noc. Chodząc po długich korytarzach kopalni soli, nie myślałam tylko o tym jak ciężką fizycznie i niebezpieczną pracę wykonywali tam górnicy, ale też ile cierpliwości, wytrwałości i współpracy wymagało wydobycie na powierzchnię jednej bryły soli. Nie inaczej jest ze światem, który budujemy na powierzchni. „Cywilizacja miłości nie rodzi się z jednego, spektakularnego gestu, lecz z sumy małych i wytrwałych aktów wierności, które stawiają tamę dehumanizacji.” (MH 213) Leon żeby wytłumaczyć nam tę ogromnie ważną lekcję, przypomina nawet cytat z  Władcy Pierścieni Tolkiena: „Ale nie do nas należy panowanie nad wszystkimi falami przepływającymi przez ten świat; my mamy za zadanie zrobić, co w naszej mocy, dla tej epoki, w której żyjemy, wytrzebić chwasty ze znanego nam pola, aby przekazać następcom rolę czystą, gotową do uprawy” (MH 213)

Kiedy będziemy zmagać się z codziennymi przeciwnościami, próbując uczynić ten nasz świat chociaż odrobinę piękniejszym, warto pamiętać o tym, że każdy dzień, w którym możemy to robić, jest kolejnym niezasłużonym darem od Boga. Dobrze więc żyć wdzięcznością, o której pamiętali górnicy, modlący się po zakończonej pracy: „A gdy do domu bez szkody wrócimy i naszych miłych w zdrowiu zobaczymy, wnet Ci zanucim wielkiej łaski Panie, serdeczne od nas przyjm podziękowanie”

Po co nam jeszcze szkoła? (Magnifica Humanitas cz. 6)

Pierwszego września oczy wszystkich w Polsce zwrócone są albo w stronę kombatantów II wojny światowej, albo w stronę uczniów rozpoczynających nowy rok szkolny. Tych drugich już od tygodni kusiły reklamy zachęcające do dokonania ostatnich zakupów jeszcze przed pierwszym dzwonkiem. Oczywiście dzisiaj ważny dzień nie tylko dla uczniów, ale również dla nauczycieli. Niektórzy mawiają, że praca w szkole ma wiele minusów, ale dwa zasadnicze plusy: jeden to lipiec, a drugi sierpień. Mimo że wielu tych wakacji nam zazdrości, cena, jaką trzeba za nie zapłacić, ostatecznie okazuje się zbyt wysoka – w szkołach co roku brakuje zatrważającej liczby nauczycieli! Początek roku szkolnego to jednak taki moment, kiedy po odpowiednim wypoczynku zdążyliśmy już zatęsknić za naszymi uczniami i patrzymy na nadchodzący rok z nadzieją.

O edukacji nie zapomniał też papież Leon XIV w swojej encyklice Magnifica Humanitas. Pisze on, że „szkoła jest miejscem, w którym nowe pokolenia mogą uczyć się szukać i miłować prawdę, stawiać pytania o sens życia i o godność każdej osoby” (MH 143). Brzmi to niezwykle górnolotnie, szczególnie kiedy, tonąc w programach, wymaganiach, dostosowaniach i dokumentach, zdaje się nam łatwo zapominać, co jest tak naprawdę najważniejsze.

Problem jest jednak głębszy i poważniejszy, bo „kiedy pytanie o to, co jest prawdziwe, przestaje budzić zainteresowanie, a górę bierze pragmatyzm zadowalający się tym, co wydaje się użyteczne albo skuteczne, życie demokratyczne słabnie” (MH 134). To, czy jako społeczeństwo będziemy potrafili budować lepsze jutro i wzajemnie się wspierać, a nie ulegać manipulacjom i podstawiać sobie nogi, zależeć będzie od tego, na ile rozpoznamy i zrozumiemy prawdę o świecie. Niestety, z biegiem czasu wydaje się to coraz trudniejsze. „Wszechobecność mediów cyfrowych rodzi kulturę natychmiastowości i hiperstymulacji, która podsyca zniechęcenie, znużenie duchowe i apatię w obliczu wysiłku niezbędnego do poszukiwania prawdy” (MH 139). Dodatkowo gwałtowny rozwój AI, otwierając cały wachlarz nowych możliwości, powoduje też kolejne trudności. „Szybkość i łatwość, z jaką otrzymuje się odpowiedź albo syntezę, niosą ryzyko wygaszania pragnienia stawiania pytań, które tylko w dłuższej perspektywie przynoszą owoc” (MH 140). Jeśli przestaniemy zadawać sobie te najważniejsze, egzystencjalne pytania, na które żaden chatbot nie udzieli nam odpowiedzi, to na co nam cokolwiek innego?

Jako nauczyciel informatyki często mam wrażenie, że moim zadaniem jest uczyć młodych ludzi poruszania się w cyberprzestrzeni tak, by była ona dla nich bezpieczna i rozwijająca, a zarazem sama zupełnie nie czuję, że umiem to robić. Wielokrotnie jestem zagubiona, co bardzo trafnie rozpoznaje też Leon: „Konieczność nadążania za tempem technologii może osłabiać poczucie sprawczości pracowników i tłumić ich zdolność do innowacyjnego myślenia, której oczekuje się od nich w miejscu pracy” (MH 150). Dotyczy to przecież także nauczyciela. Tym bardziej kojące wydaje się przypomnienie, że „szkoła nie jest powołana do tego, by podążać za tempem świata cyfrowego, lecz by ofiarować to, czego świat cyfrowy sam dać nie może, czyli wspólny czas na naukę i relacje godne zaufania” (MH 147). Takie postawienie sprawy przypomina mi, że to właśnie tworzenie przestrzeni do budowania przyjaźni, czas na realne poznawanie świata i okazje do tego, żeby coś razem tworzyć, będą w przyszłości procentowały.

Szkoła dawno przestała być miejscem, do którego uczniowie przychodzą przede wszystkim po to, by zdobywać wiedzę. Cała wiedza świata znajduje się już na wyciągnięcie ręki, w coraz bardziej przystępnej formie. Możemy się zatem skupić na przekazywaniu umiejętności, ale przecież na każdy problem do rozwiązania znajdzie się dziesięć przystępnych filmików na YouTubie, gdzie ktoś z pewnością wytłumaczy to lepiej niż niejeden nauczyciel. Po co zatem jeszcze edukacja w formie spotkań w klasie? Może właśnie dzisiaj szczególnie potrzebni są mądrzy wychowawcy, którzy dostrzegą „oznaki możliwej dehumanizacji, w której ludzie wiedzą wiele rzeczy, lecz z trudem nadają kierunek własnemu życiu, także z powodu niezdolności łączenia informacji i wiedzy oraz utraty horyzontu sensu” (MH 146).

Papież celnie wypunktowuje zadania, które może powinny stać się priorytetem dla nas wszystkich w nadchodzącym roku szkolnym: „Trzeba wychowywać się do postu od sztucznej inteligencji i chronić naszą młodzież przed obietnicą doskonałej maszyny, przed tą subtelną pokusą, która każe uznać ludzkie myślenie za zbędne właśnie wtedy, gdy jest ono najbardziej potrzebne” (MH 140). Oby szkoła była coraz bardziej przestrzenią, w której myślenie jest w cenie, w której zadaje się pytania i uczciwie szuka na nie odpowiedzi, i w której razem uczymy się odnajdywać w tym zmieniającym się świecie.

 

© 2026 Spojrzenie Serca

Theme by Anders Noren — Up ↑