Blog Ewy Bartosiewicz

Miesiąc: sierpień 2026

Redukcje paragwajskie, które wciąż inspirują (Magnifica Humanitas cz. 5)

W te wakacje miałam okazję odwiedzić tzw. redukcje paragwajskie, czyli jezuickie misje znajdujące się na terenie dzisiejszego Paragwaju, Argentyny, Brazylii i Boliwii, które powszechnie znane są z filmu „Misja” z lat 80tych z kultową muzyką Ennio Morricone. Niesamowitym doświadczeniem było chodzić pomiędzy murami z XVII czy XVIII wieku i wyobrażać sobie miasteczka tętniące życiem, gdzie jezuici wraz z rdzennymi mieszkańcami tworzyli wspólnoty oparte o zasady Ewangelii. Było to miejsce, gdzie Indianie Guarani mogli pracować, uczyć się, odpoczywać i tworzyć. W warsztatach w ponad 30 różnych misjach powstawały instrumenty muzyczne, sprzęt astronomiczny i mnóstwo sztuki sakralnej. Mieszkańcy mieli usystematyzowany dzień pracy, odpowiednio się odżywiali, ale przede wszystkim żyli w bezpiecznych warunkach. Dzięki temu ich liczba w misjach wzrastała, podczas gdy Indianie poza misjami umierali z głodu i niewolniczej pracy. Właśnie temat niewolnictwa był jedną z przyczyn krwawej likwidacji misji w 1767. Zmiana granic między koloniami sprawiły, że misje na terenach należących do Hiszpanii przejęli Portugalczycy, którzy uznawali niewolnictwo za legalne i porywali w tym celu rdzennych mieszkańców.

Papież Leon XIV w IV rozdziale encykliki Magnifica Humanitas, pośród wielu ważnych tematów, porusza właśnie ten związanych z niewolnictwem, przyznając, że można było w przeszłości zrobić więcej. “Nie możemy zaprzeczać ani umniejszać opóźnienia, z jakim Kościół i społeczeństwo potępiły plagę niewolnictwa.” (MH 176) Tym bardziej cieszy, że w takich oazach jak redukcje, tę walkę Kościół prowadził z ogromną odwagą i determinacją.

Oprócz odwiedzenia samych ruin, mieliśmy okazję porozmawiać z paragwajskim jezuitą. Adán opowiadał nam, że dla niego najbardziej inspirujące było to, że jezuici razem z rdzennymi mieszkańcami zbudowali braterskie relacje oparte na wzajemnym szacunku i wierze, pokazując, że Królestwo Boże jest możliwe. Patrzenie na ruiny nie miałoby jednak sensu, gdybyśmy nie zadawali sobie pytania: W jaki sposób dzisiaj jezuici mogą być kontynuatorami tego dziedzictwa w świecie współczesnym, ze wszystkimi wyzwaniami, które teraz mamy i jak dzisiaj możemy wcielić w życie to, w co wierzymy? Wyzwania w społeczeństwie są wciąż aktualne. Nadal trzeba walczyć o sprawiedliwość, bo ludzie doświadczają prześladowań i marginalizowania. Do dziś w samym Paragwaju rdzenni mieszkańcy są wysiedlani przez wielkie plantacje soi pod pretekstem tego, że nie potrafią właściwie zająć się swoją ziemią. Trafiają do miast i jedyne co im pozostaje to życie żebracze. Co więcej, nadal w różnych formach trwa niewolnictwo. Choć jest one już dawno zakazane, wciąż ok 50 milionów ludzi jest dzisiaj ofiarami handlu ludźmi.

Papież Leon mówi o tym w sposób dobitny: “Handel ludźmi należy uznać za współczesną formę niewolnictwa i za ciężkie pogwałcenie godności człowieka; brak stanowczej reakcji albo jakakolwiek tolerancja wobec tych praktyk oznacza dziś – w pewnej mierze – współudział w winach popełnianych dawniej, gdy niewolnictwo bywało usprawiedliwiane lub przemilczane” (MH 175) “Jeżeli nie chcemy w przyszłości prosić o przebaczenie za to, że nie byliśmy wierni skarbowi godności ludzkiej, który zawiera nasza wiara, to dziś do nas należy, byśmy bezpośrednio i stanowczo piętnowali handel ludźmi w jego wielu przejawach i wspierali, krok po kroku, wraz ze wszystkimi zaangażowanymi w tę sprawę, rzeczywiste drogi zapobiegania, ochrony, wyzwolenia i rehabilitacji.” (MH 177)

W dzisiejszym świecie wiele innych form zniewolenia dotyka każdego z nas. Papież w sposób szczególny porusza problem technologii i wielkich koncernów, które mają dziś czasami większą, choć bardziej subtelną, władzę niż dawniej królowie potęg kolonialnych. “Wolność w epoce cyfrowej nie jest jedynie sprawą wewnętrzną: jest także kwestią publiczną, która domaga się jasnych regulacji, przejrzystości, możliwości odwołania się i proporcjonalnych ograniczeń w stosowaniu inwazyjnych technologii, tak aby technika pozostawała w służbie osoby, a nie stawała się formą panowania nad sumieniami.” (MH 171) Rola Kościoła jest nadal taka sama jak przed wiekami – dbać o wolność, sprawiedliwość i godność każdej osoby, bez względu na to gdzie żyje i co ją w życiu spotyka. 

      

Dlaczego AI nie nauczy nas kochać (Magnifica Humanitas cz. 4)

Choć cała encyklika Magnifica Humanitas Leona XIV ma podtytuł „O trosce o osobę ludzką w dobie sztucznej inteligencji”, to dopiero w trzecim rozdziale zatrzymuje się on nad fenomenem chatbotów, które niespodziewanie stały się naszą codziennością i choć zaczęły rozwiązywać mnóstwo problemów, z którymi się zmagaliśmy, tak równocześnie stworzyły nowe, często znacznie bardziej poważne i wnikające w samo sedno naszego człowieczeństwa i myślenia o świecie. Papież nie próbuje powiedzieć, że technologia jest zła, ale zwraca uwagę na niespotykane dotąd wyzwania z nią związane.

Inteligencja z naciskiem na sztuczna

Papież przypomina o pewnych podstawowych cechach AI, które mnie jako informatykowi wydają się zupełnie oczywiste. Mam jednak świadomość, że wiele osób, nawet jeśli na poziomie intelektu zdaje sobie z nich sprawę, łatwo o nich zapomina w swoich interakcjach z modelami językowymi. Tymczasem kluczowe jest zawsze mieć z tyłu głowy, że „systemy sztucznej inteligencji nie przeżywają doświadczenia, nie posiadają ciała, nie odczuwają radości i bólu, nie dojrzewają w relacji, nie znają od wewnątrz tego, co znaczą miłość, praca, przyjaźń i odpowiedzialność. Nie mają również świadomości moralnej: nie oceniają dobra i zła, nie ujmują ostatecznego sensu sytuacji, nie biorą na siebie ciężaru konsekwencji. Mogą naśladować języki, zachowania i oceny, mogą symulować empatię albo zrozumienie, ale nie rozumieją tego, co wytwarzają, ponieważ nie żyją w sferze afektywnej, relacyjnej i duchowej, w których człowiek staje się mądry. Także wtedy, gdy narzędzia te przedstawiane są jako zdolne do „uczenia się”, ich sposób działania różni się od sposobu właściwego osobie ludzkiej. Nie jest to doświadczenie kogoś, kto pozwala kształtować się życiu i wzrasta w czasie poprzez dokonywanie wyborów, popełnianie błędów, przebaczanie i wierność; jest to raczej statystyczne dostosowanie na podstawie danych i informacji zwrotnych, które może być bardzo skuteczne, ale nie oznacza wewnętrznego wzrostu.” (MH 99)

Myśląc o moich uczniach, często zastanawiam się nie tylko nad tym czy nie rozwalają sobie oni procesu uczenia się w szkole, bo przecież AI może „przyzwyczajać nas do zbyt daleko idącego delegowania zadań i do szukania gotowych odpowiedzi, osłabiając osobisty osąd i kreatywność” (MH 100), ale też nad tym czy nie spotyka ich w tych interakcjach coś gorszego, bo „istnieje ryzyko nie tylko tego, że jakaś osoba uwierzy, iż rozmawia z inną osobą, lecz tego, że utraci samo pragnienie rzeczywistego szukania drugiego człowieka.” (MH 100)

Jeśli celem naszego życia jest kochać i być kochanym, w co głęboko wierzę, to sztuczna inteligencja może nam ten proces bardzo zaburzyć. Może co prawda symulować zrozumienie dla naszych potrzeb i pragnień, ale nie nauczy nas przyjmowania drugiej osoby taką, jaka jest, rezygnacji z siebie, troski i empatii. „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). AI nie tylko nie odda za nas życia, ale, jak pokazało wiele już przypadków, gotowa jest nas tego życia pozbawić, aktywnie wspierając myśli samobójcze. To nie znaczy, że w całości trzeba je odrzucić, ale trzeba mieć świadomość wszystkich jej ograniczeń.

Niedoskonałość

Papież zauważa, że tu już nie chodzi tylko o analogię noża, którym możemy ukroić kromkę chleba, ale też śmiertelnie kogoś zranić. Mamy do czynienia z czymś głębszym, bo „zagrożenie nie polega jedynie na tym, że niektóre technologie mogą być źle używane, lecz na tym, że paradygmat technokratyczny, w którym jesteśmy zanurzeni, wzmocniony przez rewolucję cyfrową i AI, sprawia, iż za słuszną i normalną zaczyna uchodzić wizja antyludzka, wedle której pełnia życia miałaby polegać na tym, by więcej posiadać, zmniejszać kruchość, eliminować to, co nieprzewidywalne, i wszystko kontrolować.” (MH 112)

Zupełnie niespodziewanie w ostatnich dniach dostałam namacalny obraz tej rzeczywistości. Zapowiadał się zwyczajny wieczór z puzzlami w gronie znajomych, ale już na samym początku przy układaniu ramki pojawiły się wyzwania. Nie mogliśmy skończyć, bo ciągle coś nam nie pasowało i zastanawialiśmy jak to możliwe, że sprawia nam to tyle problemów. Nagle zauważyliśmy, że choć mamy cztery rogi, to dwa z nich są identyczne, a jednego brakuje. Wtedy otworzyły się nam oczy i zaczęliśmy dostrzegać kolejne dublujące się puzzle. Ewidentnie dostaliśmy wybrakowaną partię! Przychodziły nam do głowy różne rozwiązania sytuacji – oddać zakup do sklepu albo może wydrukować brakujące kawałki z pomocą AI. Wybraliśmy jednak inną drogę, chyba tę najtrudniejszą. Przez dwa dni zmagaliśmy się z ułożeniem całości mimo ogromnych luk w obrazie (pewnie ok 1/3 kawałków brakowało) i powtarzających się klocków. Ostatecznie udało się skończyć nasze dzieło przedstawiające kobiecą postać pozbawioną prawie całego korpusu, prowadzącą oskubane nieco gąski, z czego jedną bez głowy. Coś jednak było w tym zachwycającego i jednocześnie przypominającego o tym jak dzisiaj funkcjonuje nasz świat. „Wszystko to, co jawi się jako ograniczenie – niezdolność, choroba, starość, cierpienie, podatność na zranienia – bywa odczytywane przede wszystkim jako defekt, który należy skorygować, a nie jako przestrzeń, w której człowiek dojrzewa i otwiera się na relację. Tymczasem trzeba pamiętać, że człowieczeństwo rozkwita nie pomimo ograniczenia, lecz bardzo często poprzez ograniczenie.” (MH 118)

Najgłębsze ludzkie doświadczenie

Słuchając tego, co ludzie przeżywają podczas rekolekcji ignacjańskich, widzę bardzo wyraźnie, że to nie mądre przemyślenia i barwne wyobrażenia na modlitwie zmieniają nasze życie, ale doświadczenie kruchości i bezradności, które pozwalają nam w końcu otworzyć się na działanie Kogoś, kto jest większy od nas. „To właśnie w naszej ograniczoności znajdują miejsce współczucie, szczera troska o potrzeby innych, wielkoduszność, która potrafi zaskoczyć nawet pośród mroku i porażki, doświadczenie duchowe oraz adoracja Boga.” (MH 119) Szczególnie w chwilach rozważania męki Jezusa, staje się jasne, że „człowieka nie ocala wzmocniona samowystarczalność, lecz relacja, która wyzwala, oraz komunia, która przemienia.” (MH 128)

Papież przypominam nam też o czymś, co jest ważną prawdą psychologiczną. Często przypominamy o niej, mówiąc na rekolekcjach o uczuciach: „Także wtedy, gdy ograniczenie objawia się jako ból wewnętrzny, mądrość życiowa uczy, by go nie usuwać ani nie tłumić, lecz go integrować. Aby całkowicie stłumić ból, trzeba by w gruncie rzeczy wygasić również miłość i pragnienie. Kto bowiem kocha i pragnie, nie może uniknąć przejścia przez próbę i cierpienie.” (MH 120) To właśnie nadzieja na pozbycie się tego bólu, pustki i samotności bardzo często skłania nas do sięgnięcia po łatwo dostępne środki, jakimi dzisiaj okazują się narzędzia AI. Zdają się one być pozbawione tych trudności, które mamy w relacji z drugim człowiekiem, który nas nie rozumie, sam jest niedoskonały i może łatwo nas zranić.

Systemy sztucznej inteligencji komunikują się też z nami w sposób skrajnie przeciwny do relacji z Panem Bogiem. Podczas gdy On często milczy i pokazuje nam tylko mały kroczek naszej drogi, AI podaje nam stos gotowych rozwiązań rozpisanych na trzy klarowne punkty z dowolną liczbą alternatyw i robi to w ciągu milisekund. Pokusa pójścia na skróty jest więc ogromna, ale tylko w relacji z Bogiem i drugim człowiekiem pozostajemy w pełni ludźmi w najgłębszym tego słowa znaczeniu i doświadczyć możemy miłości, która nadaje sens wszystkiemu innemu.  

 

© 2026 Spojrzenie Serca

Theme by Anders NorenUp ↑