Blog Ewy Bartosiewicz

Kategoria: Wspomnienia

Boże Ciało nie jest o procesji, ale o głodzie

Myślę, że dla znacznej części katolików w Polsce, Uroczystość Ciała i Krwi tożsame jest ze słowem procesja. Pisałam już o tym z perspektywy afrykańskiej i zakonnej. Teraz coraz bardziej wydaje mi się, że procesja wypaczyła nam istotę dzisiejszego święta. Stała się pokazem siły i próbą udowadniania, że nie da się nas wypchnąć z przestrzeni publicznej. Przez lata uczestniczyłam w niej z poczucia obowiązku „dawania świadectwa”, a przecież to w ogóle nie o tym!

Boże Ciało jest o trosce Boga. Ewangelia pokazuje nam Jezusa rozmnażającego chleb i karmiącego tłum, który wcześniej tak wytrwale Go słuchał. Karmi ich z taką hojnością, że zostaje 12 koszów ułomków. To jednak nie On osobiście rozdaje jedzenie, ale czynią to Apostołowie. Bardzo rzadko mamy do czynienia z bezpośrednią, nadprzyrodzoną ingerencją Boga w naszą codzienność, ale za to na każdym kroku spotkamy ludzi, którzy rozdają nam Jego łaski. Jesteś głodny? Szukaj Go na modlitwie, w Słowie i we wspólnocie, która nakarmi Twoją duszę. Czujesz się już obdarowany? Szukaj tych, do których jeszcze nie dotarł kosz pełen chleba i ryb. 

Boże Ciało (i Krew!) jest o głodzie i pragnieniu. Każdy jest głodny Boga, ale nie wszyscy o tym wiedzą. Zaburzenia duchowego odżywiania, karmienie się duchowym fastfoodem i okresy długiej duchowej głodówki sprawiają, że ten głód zanika i człowiek zadowala się tym co ma. Nawet jednak gdy o tym nie wie, Bóg podtrzymuje go cały czas przy życiu i nie domaga się za to podziękowań. Jego miłość jest całkowicie darmowa. Ci zaś, którzy odkryli w sobie głód Boga, wiedzą, że nie ma nic, co może się równać z Jego pokarmem. To w Nim jest pełnia.  

Boże Ciało jest o oddawaniu życia. Ostatecznie przecież ten chleb i ryby to tylko przedsmak Bożych darów, które przygotował nam przez Jezusa. Chodzi przecież o prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew, o to, że Bóg umarł za nas na krzyżu, a teraz daje nam się zjeść i wypić. To tajemnica tego, że On chciał być aż tak blisko, że to dla nas niewyobrażalne. Nie po to jednak karmimy się Bogiem, by potem leżeć na kanapie, ale po to, by stawać się Nim, by nabierać sił do oddawania życia swojej rodzinie, współpracownikom, każdemu kto jest głodny.

Myślę, że w pełni dzisiejszy dzień oddają zwrotki jednej z moich ulubionych pieśni: „Chlebie najcichszy”

Przemień mnie w Siebie,
Bym jak Ty stał się chlebem
Pobłogosław mnie, połam
Rozdaj łaknącym braciom 

A ułomki chleba,
Które zostaną 
Rozdaj tym,
Którzy nie wierzą w swój głód

Święty Michale Archaniele

 

Dziś szczególny dla mnie dzień wspomnienia Archaniołów, którzy prowadzą mnie w różnych ważnych momentach. Dzielę się z Wami po raz kolejny modlitwą, którą kiedyś napisałam, nie mogąc odnaleźć się w tej tradycyjnej. Niech Aniołowie Was dziś strzegą szczególnie! 🙂 

10 lat później…

Przeczytałam dzisiaj historię 19-letniego Szymona, który wyruszył z Polski do Watykanu w pielgrzymce bez pieniędzy. Mówił, że spotkała go taka ludzka życzliwość, że choć czasem spał na przystankach, to czasem też jadał jak król. Przypomniało mi to o historiach Kingi Choszcz, której opowieści inspirowały mnie do wyruszenia w moją podróż. Dzisiaj mija dokładnie 10 lat od kiedy wsiadłam w samolot i napisałam na FB: „Lecę, lecę, lecę :)”. Wylądowałam na Kenii, gdzie spędziłam 11 zmieniających życie miesięcy i napisałam o tym prawie 130 wpisów. Zachęcam dziś do ich lektury, bo to są niesamowite historie niesamowitych ludzi. Czasem bardzo śmiesznych, czasem dramatycznie smutnych, a czasem po prostu ludzkich, które pokazują, że jednak więcej nas łączy niż dzieli. Możecie zacząć lekturę tutaj (niestety trzeba je czytać od końca, jak to na blogu 😉 – kolejne wpisy klikając strzałką w prawo).

W moją pielgrzymkę po afrykańskiej ziemi też ruszyłam w pewien sposób bez pieniędzy, ale wiem dokładnie kto wspierał mnie na tej drodze. Co miesiąc ponad 30 znajomych wspomagało mnie finansowo, abym miała co jeść i mogła zapłacić tym, którzy mnie gościli. Ich hojność pozwoliła na to, że w każdym miejscu, które opuszczałam, pozostawiałam jeszcze ofiarę, z nadzieją, że wzmocni dobre dzieła, których byłam świadkiem. 

Dzisiaj wiem, że nie byłabym tym samym człowiekiem gdyby nie moja afrykańska przygoda. W dużej mierze to ona ukształtowała moje serce, które chce każdego innego przyjąć, takiego jakim jest i próbować zrozumieć co ukształtowało tę inność. Jestem dziś stokrotnie wdzięczna Bogu i każdemu, kto był tam ze mną osobiście i duchowo. Każdemu życzę takiej pielgrzymki!

© 2022 Spojrzenie Serca

Theme by Anders NorenUp ↑