„To by wystarczyło”. Ta fraza pada wielokrotnie w modlitwie zwanej dayenu, którą odmawiają żydzi podczas wieczerzy sederowej w trakcie święta paschy. Ten moment był też jednym z tych, które najbardziej poruszyły mnie w trakcie piątego sezonu The Chosen (nasz komentarz do tego odcinka już jest na YT!). Podczas modlitwy przywoływane są kolejne interwencje Stwórcy w historię i wszyscy uświadamiają sobie, że każde z nich byłoby wystarczające, by na wieki żyć wdzięcznością. W serialowym przedstawieniu Jakub dodaje jeszcze kolejne wezwanie pokazujące, że po wybudowaniu światyni Bóg nadal zsyła kolejne dary – swojego Syna, Mesjasza. On wciąż działa! Przypominanie sobie cudów w moim życiu, w Kościele i w historii zbawienia sprawia, że potrafię z dużo większym dystansem i otwartością spojrzeć na sytuacje, które może nie zawsze są po mojej myśli. Zdaję sobie sprawę, że wszystko czym Bóg mnie obdarza to dużo więcej niż potrzebuję, ale tylko czasami zalewa mnie wdzięczność z powodu tych darów.
Ostatnio moja rodzona siostra przesłała mi gospelową piosenkę, która pięknie mówi o tym, że tak naprawdę moglibyśmy obejść się bez wszystkiego co mamy, bo przecież Jego sama obecność i miłość wystarczą. Słyszymy tam też piękne i symboliczne imię Boga Jireh (hebr. Yahweh Yireh), które wywodzi się z biblijnego wydarzenia z Księgi Rodzaju, gdzie Bóg wystawia Abrahama na próbę poświęcenia swojego jedynego syna, Izaaka. Gdy Abraham już ma złożyć ofiarę, anioł powstrzymuje go i wskazuje na barana przywiązanego w zaroślach, który staje się ofiarą zastępczą. Abraham nazywa to miejsce Adonai Yirʾeh („Pan Zobaczy/Zaopatrzy”). Tę scenę w sposób rozdzierający serce pokazuje też The Chosen, kiedy Jezus modlący się w Ogrójcu wyraża swoją nadzieję, że Ojciec znajdzie i za Niego innego baranka. Tym razem jednak innego baranka nie ma. Jezus po to przyszedł na świat, by oddać życie za nas wszystkich. Zrobił to przecież dobrowolnie i przynajmniej od pewnego momentu wiedział już na pewno w jaki sposób umrze, a jednak nawet On miał chwilę słabości, kiedy nie wszystko było dla Niego jasne. Gdy zaczynam patrzeć z perspektywy tak ogromnej miłości, sama się dziwię, że są momenty, kiedy wydaje mi się, że czegoś mi brakuje.
On widzi i On zaopatrza – daje wszystko, a nawet więcej. Myślę też, że magiczne słowo „wystarczy” warto czasami przyłożyć do swojego życia. Ja wielokrotnie łapię się na szatańskiej logice niewystarczalności, myśląc, że powinnam więcej robić, bardziej się troszczyć, mocniej się starać. Czasem wtedy słyszę jak Jezus mówi mi proste: „you are enough”, jesteś wystarczająca. Czasem dopiero to, co ja odpuszczę, daje przestrzeń by On mógł działać, by mógł okazać się Bogiem hojnym i rozrzutnym, który naprawdę widzi czego potrzebuję.
Dodaj komentarz