Blog Ewy Bartosiewicz

Mała droga do wielkiej świętości

Między upiornym halloweenowym memento mori a refleksyjną zaduszkową zadumą jakby z roku na rok coraz bardziej umykało nam największe święto tych dni. Wspominając wszystkich świętych powinniśmy sobie przypomnieć, że to są dni o życiu, a nie śmierci, bo przecież to oni żyją, a my umieramy. W tym roku chciałabym podzielić się kilkoma myślami po opublikowanej dwa tygodnie temu adhortacji papieża Franciszka na temat Małej Tereski od Dzieciątka Jezus. Jej dziennik duchowy to kopalnia inspiracji, a dzięki swojej „małej drodze” wciąż zmienia nasze myślenie o świętości na bardziej ewangeliczne. Wszystkie cytaty pochodzą z adhortacji i tam znajdziecie ich pierwotne źródła.

Obraz windy

Myślę, że Tereska nazwała coś, co dla wielu jest absolutnie szokujące – nie jest prawdą, że w wierze nie wolno iść na skróty. Wręcz przeciwnie, jest to nawet wskazane, o ile skrótem jest sam Jezus. „Windą, która mnie uniesie aż do Nieba, są twoje ramiona, o Jezu! A do tego nie potrzebuję wzrastać, przeciwnie, powinnam zostać małą, stawać się coraz mniejszą”. Wydaje mi się, że nadal zbyt często duchową drogę postrzegamy jak drabinę, po której własnymi wysiłkami możemy wspinać się na wyżyny mistycyzmu. Stawiając na „rozwój duchowy” i „ćwiczenia duchowe”, które są szalenie ważne i potrzebne, musimy pamiętać, że to nie jest celem samym w sobie. Rozwój jest dobry tylko do momentu kiedy służy relacji i spotkaniu. Łatwo jednak skupić się na kolejnych pobożnościach, rekolekcjach czy duchowych podcastach. Możliwości jest tak wiele, że nie trudno zgubić to, co najważniejsze. 

Obraz windy jest też dla mnie wyrazem ogromnej tęsknoty za Bogiem. Szlachetniej, zdrowiej i bardziej trendy jest iść schodami, przypisując sobie coraz lepszą kondycję i z dumą pokonując kolejne piętra. Kiedy jednak spieszysz się do ukochanej osoby, to wskakujesz do windy i kilka razy naciskasz przycisk, żeby być pewnym, że jak najszybciej dostaniesz się na górę. Oby każdy z nas miał w sobie tę determinację spotkania. 

Ufność ponad wszystko

Chyba nie ma w chrześcijaństwie sprawy ważniejszej niż zaufanie. Mówimy o tym, że wiara polega nie na wierze w Boga, ale wierze Bogu, a ostatecznie zaufaniu, że Bóg tu i teraz działa w moim życiu. To właśnie tego kluczowego elementu zabrakło faryzeuszom za czasów Jezusa, a dzisiaj niejednokrotnie brakuje mądrym teologom i hierarchom Kościoła. Brakuje go nieustannie też nam wszystkim, którzy zanurzeni w lęku i niepewności, zaczynamy tonąć zamiast chodzić po wodzie. 

Pełna ufność, która staje się zatraceniem w Miłości, wyzwala nas z obsesyjnych kalkulacji, z ciągłych obaw o przyszłość, z lęków, które odbierają pokój. W ostatnich dniach swego życia Mała Tereska nalegała na to: „Sądzę, że my, które biegniemy drogą Miłości, nie powinnyśmy myśleć o tym, co bolesnego może nas spotkać w przyszłości, gdyż jest to brak ufności”. Jeśli znajdujemy się w rękach Ojca, który bezgranicznie nas kocha, pozostanie to prawdą, bez względu na okoliczności; będziemy mogli podążać naprzód niezależnie od tego, co się zdarzy i, w taki czy inny sposób, w naszym życiu wypełni się projekt miłości i spełnienia.

Prymat łaski nad grzechem

Mam wrażenie, że we współczesnym dyskursie Kościoła nadal dominuje narracja o grzechu, moralności, poprawności i prawie. Tak często chrześcijańskie wartości kojarzone są z hipokryzją i ludźmi, którzy może i mówią o miłości, ale w codzienności nie bardzo nią żyją. Tymczasem priorytety powinny być dokładnie odwrotne: Swoimi słowami i osobistą drogą życia [Tereska] pokazuje, że chociaż wszystkie nauki i normy Kościoła mają swoje znaczenie, swoją wartość, swoje światło, niektóre z nich są pilniejsze i bardziej konstytutywne dla życia chrześcijańskiego. To właśnie tam Teresa skoncentrowała swoje spojrzenie i serce.

Teresa jest świadoma dramatu grzechu, chociaż widzimy ją zawsze zanurzoną w tajemnicy Chrystusa, pewną, że „gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” ( Rz 5, 20). Grzech świata jest potężny, ale nie nieskończony. Natomiast miłosierna miłość Odkupiciela, owszem, jest nieskończona. Mała Tereska jest świadkiem ostatecznego zwycięstwa Jezusa nad wszelkimi siłami zła, które dokonało się poprzez Jego mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Poruszana ufnością, odważy się prosić: „Jezu, spraw, żebym zbawiła wiele dusz, żeby dziś nie potępiła się ani jedna dusza”.

Być miłością w sercu Kościoła

Mała Tereska, szukając swego powołania i pragnąć ciągle więcej niż znajdowała, ostatecznie zakrzyknęła: „W Sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością!… W ten sposób będę wszystkim… W ten sposób moje marzenie zostanie spełnione!!!”. Zawsze inspirowała mnie tymi słowami do przeciwstawiania się powszechnemu przekonaniu, że nie można mieć wszystkiego. Czasem można, a  czasem nawet trzeba. Bóg czeka na wielkie marzenia! Kluczem jednak do otrzymania wszystkiego jest paradoksalnie nieoczekiwanie niczego i pokorne stawianie się na ostatnim miejscu. Bycie w sercu Kościoła to nie zaszczyty i blichtr, ale wręcz przeciwnie: Nie jest to serce Kościoła triumfującego, jest to serce Kościoła kochającego, pokornego i miłosiernego. Mała Tereska nigdy nie stawia siebie ponad innymi, ale na ostatnim miejscu wraz z Synem Bożym, który dla nas stał się sługą i uniżył samego siebie, stając się posłusznym aż do śmierci na krzyżu (por. Flp 2, 7-8). Takie odkrycie serca Kościoła jest wielkim światłem także dla nas dzisiaj, abyśmy nie gorszyli się ograniczeniami i słabościami instytucji kościelnej, naznaczonej ciemnością i grzechami, i abyśmy weszli w serce płonące miłością, które zostało rozpalone w dniu Pięćdziesiątnicy przez dar Ducha Świętego. Jest to serce, którego ogień jest nadal rozpalany przez każdy nasz akt miłosierdzia. „Ja będę miłością”: jest to radykalna opcja Małej Tereski, jej ostateczna synteza, jej najbardziej osobista duchowa tożsamość.

Na koniec podsumowanie od samego Franciszka 🙂

W czasie, który zachęca nas do zamykania się we własnych sprawach, Mała Tereska ukazuje nam piękno uczynienia z życia daru.

W chwili, w której dominują potrzeby najbardziej powierzchowne, jest ona świadkiem ewangelicznego radykalizmu.

W czasie indywidualizmu, pozwala nam odkryć wartość miłości, która staje się wstawiennictwem.

W chwili, gdy ludzie mają obsesję na punkcie wielkości i nowych form władzy, ona wskazuje nam drogę małości.

W czasie, w którym odrzucanych jest wiele istot ludzkich, ona uczy nas piękna troski, podejmowania odpowiedzialności za innych.

W chwili powikłań, ona może pomóc nam odkryć na nowo prostotę, absolutny prymat miłości, zaufania i powierzenia się Bogu, przezwyciężając legalistyczną i etyczną logikę, która wypełnia życie chrześcijańskie obowiązkami i nakazami oraz zamraża radość Ewangelii.

W czasie wycofania i zamknięcia, Mała Tereska zaprasza nas do wyjścia misyjnego, pociągniętych atrakcyjnością Jezusa Chrystusa i Ewangelii.

 

1 Comment

  1. Mariola

    Ewo, dziękuję za przypomnienie, jak ważne jest zawierzenie Bogu. Zaufanie w Jego obecność i działanie w naszym życiu, tu i teraz. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© 2024 Spojrzenie Serca

Theme by Anders NorenUp ↑